10 kwietnia 2026 roku w wieku 31 lat odeszła kasztanowata KWESTURA (Monogramm (US)- Kwesta / Pesennik) – legendarna klacz wyhodowana w Stadninie Koni Michałów. Poniżej publikujemy wspomnienie Anny Stojanowskiej o tej niezwykłej klaczy.
KWESTURA
„Zwierzę rani nas tylko wtedy kiedy umiera” – Brigitte Bardot
Pamiętam doskonale rozsuwające się welurowe kurtyny, oddzielające halę główną od rozprężalni i Mariusza Liśkiewicza wprowadzającego Kwesturę, gwiazdę aukcji Pride of Poland 2008. Klacz weszła przy poruszających dźwiękach kompozycji Grzegorza Ciechowskiego do filmu „Wiedźmin”, a hala zamarła . Większość z nas była świadoma tego, że za chwilę doświadczymy czegoś specjalnego, czegoś co zmieni postrzeganie tej imprezy i polskiej hodowli na lata.
Kwestura została sprzedana za rekordową sumę 1.125.000 euro do Ajman Stud ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Do 2015 była to najwyższa cena w historii, za jaką zakupiono konia z Polski, na aukcji w Janowie Podlaskim. Wielokrotnie zadawano mi pytanie: czy mam ulubionego konia arabskiego? A ja wielokrotnie, kierując się tzw. poprawnością polityczną odpowiadałam, że nie mam jednego wybranego konia, jest wiele koni które lubiłam i ceniłam, z różnych względów. Ale przyszedł taki moment kiedy przestałam być „poprawna”. Tak, mam ulubionego konia, który od trzech dekad mnie urzekał, inspirował i stanowił swoisty ideał konia arabskiego – i jest to Kwestura.

Spotykamy w życiu istoty, których obecność wzbogaca, odciska piętno na naszym życiu i życiu innych. Taka była Kwestura, niesamowita, nawet w swych ewentualnych niedoskonałościach. Sędziując pokazy arabskie od niemal 30 lat, nie spotkałam tak harmonijnego, zbalansowanego i charyzmatycznego konia jak ona. Mało kto pamięta dzisiaj, że Kwestura była malutka. Przyglądając się dzisiejszym standardom i kierunkom hodowlanym, oczekujemy koni rosłych, masywnych. Przy swoich 147 cm wzrostu, Kwestura mogłaby budzić śmiech. Ale nikt nigdy się z niej nie śmiał, nie nazwał jej „kucowatą”, drobną czy słabo rozwiniętą. Może dlatego, że Kwestura „rosła” podczas prezentacji. Jej osobowość, siła charakteru i fenomenalny ruch powodowały, że nikomu nawet przez myśl nie przeszło zastanawiać się na centymetrami. A może dlatego, że wszystko w niej było na swoim miejscu, proporcje, o których dzisiaj możemy tylko pomarzyć, zacierały obraz niewielkiego konika.

Opowiadając o cudownym, kryjącym ziemię, posuwistym ruchu koni arabskich powinniśmy się cofnąć do pokazów Kwestury. To, czego dziś na próżno szukamy na ringach, o czym hodowcy śnią a niektórzy trenerzy próbują wydobyć, straszeniem i ganianiem koni w kółko, w przypadku tej klaczy było normą. Kiedy zaczynała kłusować, pięknie zbudowany zad wchodził pod kłodę i pchał ciało, przód się unosił, szyja i głowa lekko opuszczała. Kwestura była absolutnie świadoma i fantastycznie zsynchronizowana ze swoim ciałem. Patrzenie na tę niezachwianą harmonię urzekało.


Uwielbiam zdjęcie, zrobione przez Barbarę Mazur w 2007 roku, podczas Czempionatu Świata w Paryżu, który Kwestura wygrała wówczas po raz pierwszy. Zdjęcie uwieczniło moment wejścia klaczy na plac, ale nie ma na nim Kwestury. Są natomiast twarze sędziów, zastygłe w ekstatycznym zachwycie. Ten moment, ta chwila uświadamia nam dlaczego cieszą nas pokazy. Obydwie, uchwycone na zdjęciu sędziny, powtarzały, że występ Kwestury, na lata zmienił ich postrzeganie ideału klaczy arabskiej.
Prezentowanie Kwestury wcale nie należało do łatwych ani przyjemnych. Zarówno Mariusz Liśkiewicz, jak i Frank Spönle, z którym wygrała Czempionat Świata po raz drugi w 2009 roku, a później zdobyła puchar Platynowej Czempionki, powtarzali, że była trudna, humorzasta, niewspółpracująca i nieprzewidywalna. Ale może właśnie te cechy charaktery czyniły ją niezwykłą. Wymagała traktowania jej jak partnera i respektowania jej warunków gry. Nie zapraszała do swojego boksu, czasami zezwalała do niego wejść. Nie tolerowała siłowego zmuszania do współpracy, ją trzeba było przekonać. Osobowość, tego nikt nigdy nie mógł jej odmówić.
Niepokorna, niedoskonała a jednak tak cudownie perfekcyjna. Jej strata jest dojmująca…

Ogromne podziękowania należą się Elisie i Frankowi, u których Kwestura spędziła kilkanaście lat swojego życia. Nie za to, że bardzo o nią dbali, bo to jest naturalna powinność każdego kto ma pod swoją opieką zwierzęta, tylko, za to, że obdarzyli ją ogromem miłości i szacunku. Kwestura znalazła w Niemczech ciepły, kochający dom i wiodła dobre życie.
Anna Stojanowska